Internetowy Dziennik Regionalny
23 lutego 2012r.
imieniny: Damiana, Romana, Romany

Kamienica przy Rynku Głównym 16 była własnością rodziny Bończa Tomaszewskich przez ponad 150 ostatnich lat! To wyjątkowa kamienica, bowiem znajduje się w niej restauracja Wierzynek, która stała się częścią polskiej kultury. Niestety wszystko wskazuje na to, że tradycja i prestiż tej restauracji były budowane na ludzkim nieszczęściu. W roku 1983 właściciele kamienicy zostali bezprawnie wywłaszczeni przez Państwo i wyrzuceni na bruk. Do dzisiaj walczą o zwrot majątku i o swoją godność. Ta samotna walka z polskimi sądami trwa już ponad 20 lat!
Krótka historia rodziny Bończa Tomaszewskich, ostatnich prawowitych właścicieli kamienicy położonej przy Rynku Głównym 16
Ostatnie 180 lat historii Rodziny Bończa Tomaszewskich, ostatnich prawowitych właścicieli kamienicy położonej przy Rynku Głównym 16 w Krakowie jest odzwierciedleniem przemian społecznych jakie dokonywały się wtedy w Polsce.
Rodzina Bończa Tomaszewskich była rodziną szlachecką, posiadającą stosunkowo niewielki majątek ziemski w południowo wschodniej części Małopolski. Z przekazów rodzinnych wiadomo, że pod koniec lat 40-tych XIX w. Rodzina Tomaszewskich, po przedwczesnej śmierci właściciela majątku Tadeusza Bończa Tomaszewskiego sprzedała swój majątek a uzyskane pieniądze przeznaczyła na osiedlenie się w zaborze rosyjskim oraz kształcenie dzieci. Jednym z nich był urodzony na dwa lata przed śmiercią ojca, bardzo uzdolniony Władysław, który w wieku kilkunastu lat został wysłany między innymi na studia do Anglii. Po paru latach kształcenia się tam, na wieść o wybuchu wojny krymskiej w 1853 r. mając wtedy zaledwie 21 lat postanowił odbudować rodzinny stan finansowy. Wrócił do kraju i zorganizował firmę zaopatrzeniową dla armii rosyjskiej; dostarczał żywność i uzbrojenie. do miejsc starć w Mołdawii, na Wołoszczyznie, na Krymie etc. Dzięki tej działalności udało mu się zarobić duży majątek. Po zakończeniu wojny i interesów z intendenturą armii rosyjskiej przeniósł się do Krakowa, gdzie kupił w 1857 r., od wnuczek znanego krakowskiego kupca Antoniego Morbitzera, Matyldy Lebowskiej i Natalii Kirchmayer kamienicę przy Rynku w Krakowie pod numerem 16. Tutaj, dalej organizował szereg przedsięwzięć handlowo zaopatrzeniowych. Między innymi wraz z angielskim wspólnikiem zakupił szybki żaglowiec (kliper) i przy jego wykorzystaniu organizował dostawy herbaty i przypraw korzennych na trasie Bombaj- Londyn- Gdańsk. W nowo zakupionej kamienicy otworzył sklep, w którym można było tanio nabyć artykuły kolonialne. W 1867 r. ożenił się z bardzo piękną kobietą o imieniu Wanda, z którą miał 11-cioro dzieci. Zmarł w 1894 r. w wieku 62 lat,. pozostawiając rodzinie pokaźny majątek.
Po śmierci Władysława, w kamienicy aż do swojej śmierci w 1937 r. mieszkała jego żona Wanda z młodszymi dziećmi, a od 1902 r. również jego najstarszy syn Julian wraz z rodziną. Rodzina przeżyła w tej kamienicy trudny okres pierwszej i drugiej wojny światowej.
Po wojnie prawie wszyscy potomkowie Władysława Bończy Tomaszewskiego zdobyli solidne wykształcenie. Aktualnie w rodzinie jest dwoje uczonych z tytułami profesorskimi, jeden docent, dwanaścioro inżynierów, sześcioro lekarzy, trzy aktorki, dwie lingwistki, jedna psycholożka i dwoje ekonomistów. To oni walczą od ponad 20 lat o bezprawnie zabraną ich rodzicom przez władze PRL-u kamienicę. Wśród nich jest również Andrzej Ossowski, wykładowca w katedrze geofizyki Akademii Górniczo-Hutniczej, potomek Władysława Bończy Tomaszewskiego.
Bezprawne wywłaszczenie rodziny Bończa Tomaszewskich
Sprawa toczy się od 1983 roku, kiedy decyzją kierownika Dzielnicowej Rady Narodowej Kraków – Stare Miasto, kamienica Rynek Główny 16 stała się własnością Skarbu Państwa. Podstawą wydania decyzji był art. 16 tzw. ustawy remontowej. Ten artykuł umożliwiał przeprowadzenie wywłaszczenia jeżeli koszty remontu kamienicy przekroczyły połowę wartości technicznej kamienicy. Wtedy na mocy ustawy można było przejąć kamienicę na rzecz Skarbu Państwa. I na tej podstawie przejęto kamienicę Rynek Główny 16.
Problem polegał na tym, że kamienica wcale nie była zniszczona i remont w ogóle nie był potrzebny. Została jednak wydana ekspertyza techniczna, w której stwierdzono, że kamienica jest zużyta w 25 procentach. - Krótko mówiąc, nie było żadnego powodu żeby przeprowadzać taki remont. Ten remont kamienicy został przeprowadzony wyłącznie na życzenie ówczesnego przedsiębiorstwa Turystyczno – Gastronomicznego Wierzynek, po to żeby rozbudować restaurację –mówi Andrzej Ossowski, jeden ze spadkobierców kamienicy.
Podczas remontu z kamienicy wyrwano niemalże wszystko, łącznie ze stropami. Wyrzucono nawet zabytkowe kominki, które potem znajdowały się u różnych notabli. Praktycznie pozostawiono tylko dwie ściany szczytowe z przodu i z tyłu, a ze środka wszystko usunięto. Zostały wstawione żelbetowe stropy, przeprowadzone nowe ciągi kanalizacyjne, energetyczne i klimatyzacyjne. Wtedy też zostały połączone ze sobą kamienice Rynek Główny 15 z kamienicą Rynek Główny 16. I to miało funkcjonować jako jeden wielki obiekt gastronomiczny.
Wkrótce po tym właściciele kamienicy zostali wywłaszczeni na podstawie prawa, które mówiło, że wywłaszczyć można właściciela jeżeli koszty remontu przekroczyły połowę wartości technicznej kamienicy. - Problem polegał tylko na tym, że aby być w zgodzie z ówczesnym prawem wywłaszczenie mogło nastąpić gdy przyrost wartości kamienicy po remoncie przekroczył połowę jej wartości technicznej a tej wartości technicznej nikt nie badał. W związku z tym, choćby już tylko z tego powodu decyzja wywłaszczająca była decyzją bezprawną. – nadmienia Ossowski.
Drugą istotną kwestią w sprawie wywłaszczenia właścicieli kamienicy Rynek Główny 16 jest to, że w ogóle nikt nie miał prawa dokonywać remontu budynku, a do tego zmieniać funkcji budynku, który przestając być mieszkalnym został dostosowany dla potrzeb restauracji Wierzynek. Właśnie ta bezprawna zmiana funkcji budynku zadecydowała o tym, że koszty remontu musiały być rzeczywiście ogromne.
Pierwsza rozprawa dawnych właścicieli kamienicy przed Kolegium Odwoławczym przy Sejmiku Samorządowym zakończyła się w 1993 roku ich wygraną. Jednak, po odwołaniu się Przedsiębiorstwa Turystyczno - Gastronomicznego Wierzynek, jak się wkrótce okazało, wyrok w tej sprawie był dla pokrzywdzonych również przegraną, bowiem jak stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny w Krakowie: rzeczywiście mają oni rację, że wywłaszczenie odbyło się na podstawie niewłaściwego zapisu prawnego, to jednak mimo tego, skoro były podstawy do wywłaszczenia, można go było dokonać. Sąd jednak nie zwrócił uwagi, że takich podstaw w rzeczywistości nie było.
Po takim wyroku byliśmy zdezorientowani i zrezygnowani w dalszej walce. Jednak się nie poddaliśmy - wspomina Ossowski. Dawni właściciele wystąpili do Samorządowego Kolegium Odwoławczego ze skargą, wskazując na brak podstaw do przejęcia nieruchomości przez Skarb Państwa, a także udowadniając, że podczas wywłaszczania zostały złamane jeszcze inne przepisy: - Decyzja o wywłaszczeniu nie została dostarczona 9 osobom na 16 z powodu, jak oni stwierdzili: że albo te osoby nie żyją albo są nieznane miejsca ich zamieszkania. W rzeczywistości wszystkie zainteresowane osoby żyły i na dodatek - z wyjątkiem tylko jednej – mieszkały w Krakowie, a ustalenie ich adresu nie było żadnym problemem. Oni mieli po prostu wszystko w nosie, z własnym prawem włącznie, takie były czasy – dodaje Ossowski
Wtedy Samorządowe Kolegium Odwoławcze odrzuciło skargę, ale wywłaszczeni właściciele nie dali za wygraną i skierowali sprawę do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Krakowie.
To był rok 1996, trzynaście lat od wywłaszczenia. Później stała się rzecz niebywała, sprawa leżała w Sądzie aż do 14 lutego 2001 roku! Sąd w końcu uznał argumenty wywłaszczonych mieszkańców i zadecydował powtórne skierowanie sprawy do Samorządowego Kolegium Odwoławczego celem sprawdzenia, czy czynności dotyczące ustalania wartości technicznej kamienicy po remoncie były przeprowadzane i czy rzeczywiście decyzja wywłaszczająca została doręczona osobom zmarłym lub nieznanym z miejsca zamieszkania.
W 2002 roku Samorządowe Kolegium Odwoławcze wydało niezrozumiały wyrok polegający na tym, że uchyliło decyzję wywłaszczającą, ale tylko w części! W części tych osób, które zostały wskazane jako te z nieznanym miejscem zamieszkania albo te, które nie żyją. - Była to kuriozalna decyzja, ponieważ tamta ustawa remontowa, która była podstawą do wywłaszczenia, o czym oni musieli doskonale wiedzieć, nie przewidywała własności w części osób fizycznych a w części Skarbu Państwa i dlatego też wywłaszczenie nie mogło być częściowe tylko w całości, a tak się nie stało.- tłumaczy Ossowski.
Ta decyzja też została zaskarżona przez bezprawnie wywłaszczonych właścicieli kamienicy. Następnie sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i znowu poszkodowani musieli uzbroić w cierpliwość, bo blisko przez cztery lata nie zrobiono w tej sprawie nic.
Pod koniec 2005 roku zniecierpliwieni oczekiwaniem wywłaszczeni mieszkańcy napisali pismo do prezesa Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego o przyspieszenie terminu rozprawy. Nadmienili w tym piśmie, że sprawa toczy się już 16 lat i jest to niedopuszczalne! Wtedy obiecano im, że rozprawa odbędzie się w pierwszym kwartale 2006 roku. Właściciele znów czekali i niestety po raz kolejny się nie doczekali.
W związku z tym mieszkańcy napisali pismo do Ministra Sprawiedliwości, którym był wtedy Minister Ziobro. - Opisaliśmy całą sytuację w skrócie. Odpowiedź dostaliśmy w przeciągu dwóch tygodni, w której poinformowano nas, że nasze pismo zostało potraktowane jako dwie skargi. Po pierwsze na sposób prywatyzacji spółki Wierzynek i zostało przekazane do Ministerstwa Skarbu. A po drugie, jako skargę na potraktowanie sprawy przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie i zostało skierowane do Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie.- mówi Ossowski
Tydzień później skarżący się otrzymali pismo z Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie, w którym poinformowano ich o aktualnym stanie sprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Krakowie. Pismo to zawierało zobowiązanie się do wyznaczenia w krótkim czasie rozprawy. Tak się stało, bo już dwa dni później skarżący otrzymali zawiadomienie o wyznaczonym terminie rozprawy na czerwiec 2006 roku. W rezultacie zapadł wyrok, w którym w stu procentach przyznano rację poszkodowanym i stwierdzono, iż w tym przypadku powinna obowiązywać zasada, że skoro decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem prawa, będzie uchylona i w związku z tym wszystkie następstwa prawne wynikające z tej wadliwej decyzji są nieważne. Jednak, jak się okazało wkrótce, to nie zakończyło sprawy bezprawnie odebranej kamienicy.
Wierzynek zmienia właścicieli…, co z kamienicą?
- I tu się zaczynają dziać się rzeczy bardzo ciekawe. Trzy miesiące później pani Elżbieta Filipiak, właścicielka większości akcji spółki Grupa Wierzynek S.A. i prezes zarządu spółki rejestruje wraz z córką inną spółkę o nazwie Manor z kapitałem założycielskim 60 tys. zł. Po czym, jak sprawdziłem w Krajowym Rejestrze Sądowym przez następny rok w zasadzie w tych spółkach nic się nie dzieje. Natomiast w październiku 2007 roku w spółce Grupa Wierzynek SA, w której pani Elżbieta Filipiak miała ponad 90 procent udziałów a Skarb Państwa niecałe 2 procent odbyło się walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki Wierzynek, na którym została podjęta uchwała wyrażająca zgodę na przeniesienie własności spółki Wierzynek na spółkę Manor. A ponieważ skarb państwa jest także akcjonariuszem i właścicielem działki musiał wyrazić zgodę na zmianę struktury własności. W międzyczasie spółka Wierzynek w kwietniu 2007 roku poprosiła Skarb Państwa o akceptację przekształcenia spółki Wierzynek i kilku innych spółek w holding (grupę kapitałową), gdzie Wierzynek byłby spółką dominującą, której podlegać będą pozostałe, między innymi spółka Manor, należąca do pani Filipiak. Pomysł utworzenia holdingu uzasadniał wniosek o wyrażenie zgody na przeniesienie majątku spółki Grupa Wierzynek S.A. na spółkę Manor, to jest między innymi naszej kamienicy. -opowiada Ossowski
Ministerstwo Skarbu Państwa wyraziło zgodę na utworzenie takiej grupy kapitałowej.
Zdaniem Andrzeja Ossowskiego: Założenie takiego działania było takie, że wskutek przeniesienia własności, druga strona może, w trakcie procesów odwoławczych, twierdzić, iż nastąpiły nieodwracalne skutki prawne, ponieważ zarząd spółki Manor przyjmując aportem majątek spółki Grupa Wierzynek S.A. nie wiedział o procesach mających na celu unieważnienie wywłaszczenia nas i nabył naszą nieruchomość w tzw. dobrej wierze. Z tego powodu teraz twierdzą, że nie można nam oddać kamienicy, a ewentualnie odszkodowanie, powinien wypłacić Skarb Państwa.
I tu według Ossowskiego zaczynają się dziać rzeczy jeszcze bardziej niezrozumiale: W listopadzie 2007 roku, w trzy tygodnie po decyzji walnego zgromadzenia akcjonariuszy spółki Wierzynek wyrażającej zgodę na przeniesienie majątku spółki na spółkę Manor spółka Manor zostaje sprzedana za cenę 60 tysięcy złotych „osobie z zewnątrz” niejakiemu Michałowi P. Następnie, w przeciągu dwóch miesięcy, nowy właściciel spółki Manor, usuwa z niej wszystkie osoby powiązane z panią Filipiak włączając w to ją samą i zatrudnia nowych pracowników. 31 grudnia 2007 roku notarialnie zostaje dokonane formalne przeniesienie własności spółki Wierzynek na spółkę Manor. Wartość spółki Wierzynek została oszacowana na kwotę ponad 48 mln zł. W 12 dni później, na trzy dni przed wyznaczonym terminem rozprawy kasacyjnej przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w Warszawie ze skargi spółki Wierzynek, nowy właściciel spółki Manor posiadającej już majątek ok. 49 mln. zł, odsprzedaje ją pp. Elżbiecie Filipiak oraz jej córce Annie za tę samą cenę 60 tys. zł, za którą ją nabył 7 tygodni wcześniej. - mówi Andrzej Ossowski.
Andrzej Ossowski jest przekonany, że działanie tych osób było celowe i jako przykład podaje postępowanie prawników przy tworzeniu aktu notarialnego przeniesienia spółki Wierzynek na spółkę Manor. – W tym akcie notarialnym znajduje się zapis o tym, że notariusz poinformował prawników, iż była dokonana wzmianka w księgach wieczystych w roku 2002, kiedy Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło decyzję częściowo. Czyli w chwili spisywania aktu notarialnego prawnicy z tej samej kancelarii, pełnomocnicy spółek Wierzynek i Manor, gdyby nie znali wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, to nie wiedzieliby, że ta decyzja została wyrokiem tym uchylona. Prawnik reprezentujący spółkę Wierzynek musiał by mieć świadomość, że sprzedaje część nieruchomości, która do spółki prawdopodobnie już nie należy a prawnik reprezentujący spółkę Manor miał ją nabyć. Obydwaj prawnicy mieli obowiązek sprawdzić jaki jest faktyczny stan własnościowy kamienicy. Sprawdzili, ale podczas sporządzania tego aktu oświadczyli, że nie wiedzą o żadnych postępowaniach i wyrokach sądowych, które przeszkadzałyby w przeniesieniu własności.- mówi wyraźnie zirytowany takim postępowaniem Ossowski
Oprócz tego prawnicy ci znajdowali się w otoczeniu spółki Wierzynek już długi czas, więc niemożliwe jest to, żeby o żadnych problemach własnościowych, dotyczących kamienicy Rynek Główny 16, nie wiedzieli.- dodaje
Dwa tygodnie po sporządzeniu aktu notarialnego przeniesienia spółki Wierzynek na spółkę Manor, 15 stycznia 2008 roku odbyła się kolejna rozprawa w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, na której obecny pełnomocnik spółki Wierzynek S.A. nie poinformował Sądu o fakcie, że spółka Wierzynek S.A. przestała być właścicielem nieruchomości a stała się nią spółka Manor.- Moim zdaniem te działania miały na celu jeszcze bardziej skomplikować sprawę, tak żeby wyrok Sądu dotyczył spółki Wierzynek S.A. a nie właściciela nieruchomości, którą stała się spółka Manor, zaś zapadły wyrok byłby łatwy do podważenia i sprawa rozpoczęłaby się od początku. Te wszystkie informacje znalazłem dopiero po ich ujawnieniu w Krajowym Rejestrze Sądowym w Krakowie niestety z dużym opóźnieniem, już po ogłoszeniu wyroku przez NSA.- wyjaśnia Ossowski
Na tej rozprawie z 15 stycznia 2008 roku sąd przyznał, że to wywłaszczeni byli właściciele mają prawo do kamienicy i unieważnił całkowicie decyzję wywłaszczającą. Stwierdził, że wywłaszczenie z 1983 roku nastąpiło z rażącym naruszeniem prawa i że nie nastąpiły nieodwracalne skutki prawne, a skoro tak jest, to decyzję można unieważnić. I wydawałoby się, że to już koniec tej historii, która mogłaby śmiało posłużyć jako scenariusz do filmu, kiedy znowu padły skargi i pozwy obu występujących spółek i trafiły do kolejnych sądów. Dlatego kwestia własności kamienicy nadal pozostaje nierozstrzygnięta. Wyznaczone rozprawy na początek lutego 2010 roku nie odbyły się, ponieważ zmieniło się prawo i skład sędziowski musiał zostać odwołany z powodów proceduralnych, o czym wszyscy zainteresowani dowiedzieli się dopiero na sali rozpraw. Kiedy się odbędą następne, niewiadomo. Wiadomo tylko jedno, że do demokracji jeszcze nam daleko. Tymczasem tysiące turystów stołujących się w kamienicy Rynek Główny 16 nie zdają sobie sprawy, że daniem dnia jest tam kamienica w sosie własnym z nawarzonym piwem - gratis, którego nie chce wypić do dzisiaj żaden sąd ani Skarb Państwa. Komu zatem w tej sytuacji życzyć smacznego?
(Ostatnio okazało się, że spółka Grupa Wierzynek S.A. nie występuje już pod tą nazwą a pod nową jako Grupa Efi S.A. Nazwy spółki Wierzynek już nie ma. O zmianie nazwy spółki sąd został poinformowany znowu przez skarżonych, aktualnych właścicieli nieruchomości.)
Pomimo wielokrotnych prób skontaktowania się z Panią Elżbietą Filipiak nie udało się nam z nią spotkać ani porozmawiać aby uzyskać odpowiedzi na wiele pytań, które chcieliśmy jej zadać w związku z opublikowanym artykułem.
2011-09-23 17:48edi emm
a od listopada będzie nowy właściciel i nowa spółka pewnie ktoś z rodziny
2010-11-26 06:49ruyryuie
Very nice site!
2010-11-26 06:49reipttpe
Hello! edcfadd interesting edcfadd site!
2010-04-15 22:16Jan Zuch
Normalne ! Dziki kraj nic się nie zmieniło . Za niemca bylo lepiej !!!!