Internetowy Dziennik Regionalny
17 maja 2012r.
imieniny: Brunony, Sławomira, Wery

Sprawdziliśmy – parkomaty zarabiają dla miasta. Dość szybko kierowcy przerzucili się z płatności kartami postojowymi i gotówką ludziom w żółtych kamizelkach, na korzystanie z automatów. Tych jest już ponad 250. Do końca roku będzie ich 325. Tylko w sierpniu z parkomatów wyjęto 616 tys. złotych. To płatności, których kierowcy dokonują bilonem. Wykupili oni w ten sposób 158 tysięcy biletów postojowych. Oznacza to, że już w pierwszym miesiącu funkcjonowania parkomaty zarobiły mnie więcej tyle samo, ile miesięcznie zarabiała do tej pory dla miasta firma ZU Południe, operator strefy płatnego parkowania.
- Wiele wskazuje na to, że w kolejnych miesiącach przychody do miejskiej kasy wzrosną, bo coraz bardziej popularne staje się płacenie telefonem komórkowych i Krakowską Kartą Miejską - wyjaśniają pracownicy Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, zajmujący się kontrolą strefy płatnego parkowania.
Z czego wynika ten optymizm? Powodów jest kilka. Pierwszy z nich to zmiana sposobu naliczania płatności. U wojewody małopolskiego czeka już przegłosowana przez radnych miejskich uchwała, zmieniający dotychczasowy system na naliczanie minutowe. Oznacza to, że kierowcy parkować będą realnie tyle czasu, za ile zapłacą, czyli np. za 5 zł będą mogli trzymać auto w strefie parkowania przez godzinę i 40 minut, a nie jak dotychczas przez godzinę.
Optymistyczne są też dane z pierwszych 10 dni września. Do tej pory wpłynęło już z opłat za parkowanie 210 tys. zł, a kierowcy wykupili blisko 65 tys. biletów postojowych.
- Dla mnie parkomaty to idealne rozwiązanie. Nie muszę szukać panów w kamizelkach. Parkomatów w strefie nie brakuje. Łatwo je znaleźć i załatwić sprawę płatności. Niestety, wiem już, że nie wydaja one reszty, ale jeśli będę niebawem płacił za realny czas postoju, to dobrze - mówi jeden z krakowskich kierowców.
Oczywiście, parkomaty nie rozwiązują problemu firmy ZU Południe, która nadal obsługuje strefę płatnego parkowania. Jej pracownicy mają jednak teraz więcej funkcji kontrolnych niż dawniej. Nie zmienia to faktu, że przy wpływach miesięcznych wynoszących ok. 600 tys. zł, ponad połowa tej kwoty wędruje do kieszeni ZU Południe. I tak będzie jeszcze do końca przyszłego roku. Taką bowiem umowę zawarł z tą firmą były dyrektor Zarządu Dróg i Transportu, Jan Tajster, który od półtora roku przebywa w areszcie tymczasowym. Tajster odpowiada obecnie przed sądem za korupcję, lobbing i molestowanie seksualne.