Aktualności

Menu

Szukaj

Tym żyje Kraków

Dariusz kryptonim „Burak” M. puka do drzwi kolejnej redakcji, czyli jak „Isabel” z „Rzepy” chciała zostać dziewczyną Bonda, a spotkała „buraka”/MEG

Dariusz M. opisany przez nas biznesmen, który pod flagą Samoobrony zjednoczył media lewicowe z prawicowymi skuteczniej niż panowie Kaczyński z Napieralskim zapomniał zaprosić swoich rozmówców na proces karny, w którym oskarżony jest o fałszowanie dokumentów. A zatem my zapraszamy: 14 października 2009 r. godzina 9 sala 21. Niemal dwa tygodnie później zaprzyjaźnieni z Moskałą dziennikarze mogą zobaczyć się z nim podczas drugiego procesu karnego, w którym oskarżony jest o płatną protekcję. Nie przegapcie! 27 października godzina 11 sala 33 w Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej. Szczególne zaproszenie kierujemy do pani Izabeli, która popełniła dzisiaj tekst w „Rzeczpospolitej”

Co za afront! Na stronie „Rzeczpospolitej” (której wicenaczelny nie był szefem policji w Krakowie, a szkoda!) przeczytaliśmy, że szydziliśmy wczoraj z dziennikarzy „GW” i RMF. Najwidoczniej „Isabel” Kacprzak nie zauważyła, że nabijaliśmy się również z niej. Nie zauważyła, albo nie chciała, bo w tym satyrycznym tekście napisaliśmy kim jest jej informator, którego dziś na łamach swej gazety namiętnie cytuje. Zastanawialiśmy się skąd to zaślepienie. Dlaczego dziennikarka nie zabłyśnie innym tematem tylko konsekwentnie ciągnie do znudzenia jeden wątek. I nagle nas olśniło! Wystarczy przecież sięgnąć po jej ostatni artykuł i wszystko staje się jasne.

Początek jak u Hitchcocka. Pani „Isabel’ dociera do tajemniczego świadka, który zapewne w konspiracji zdradza jej tajemnice o nieuchwytnym agencie Marku P. Dalej jak u Ludluma, choć rzeczywistość napisała dużo uboższy scenariusz. Bo do świadka docierać nie trzeba gdyż Dariusz Kryptonim „Burak” M. (bo o niego znów chodzi) sam łazi po redakcjach i prosi się by opublikować jego bełkot.

Dalej jest jeszcze bardziej sensacyjnie. Nieuchwytny agent Marek P., niczym Zacharski czy Kukliński, ogrywający wszystkich super agent wie z przecieków zapewne CIA i Mossadu, że ma zostać zatrzymany. Natychmiast rusza do akcji odwetowej. Pociąga za sznurki ( skoro jest pełnomocnikiem Kościoła to pierwsze pewnie pociągnął za sznur dzwonnicy) i wymyka się osaczającym go służbom. Niczym Zorro wysmyknąwszy się z łap ABW, kiwa CBA i gra na nosie Prokuraturze Okręgowej w Warszawie.

Zakochana „Isabel” marzy i widzi trwający pościg służb, w której stawką jest jego głowa to jednak dla niego pryszcz. W nienagannie skrojonym garniturze (jak na opublikowanym w gazecie zdjęciu), z wyrazem lekceważenia w oczach odgania od siebie jak muchy polujących na niego agentów. Niczym prawdziwy James Bond popija martini drwiąc z goniących za nim chartów. Tak! Dla „Isabel” Kacprzak to on jest prawdziwym bohaterem. Z prawdziwą fascynacją śledzi jego losy, sięga do dokumentów, wynajmuje fotografów, szpera po archiwach. Ach żeby tylko spojrzeć w te doświadczone oczy, które tyle przecież widziały! Jak wieść gminna niesie „Isabel” sama chciała zostać agentką, uczestniczyć w tajnych operacjach, tropić korupcję. Los rzucił ją jednak do mediów. Ale marzeń nie porzuciła. Skoro nie dadzą jej robić kariery w służbach, sama o siebie zadba. Znajdzie promotora, który wyciągnie ją ze środowiska sfrustrowanych pismaków i uczyni gwiazdą na miarę słynnej „Isabel”, od niedawna żony byłego premiera. Tak! Pragnęła zostać dziewczyną Bonda. Ale on nie chciał jej zauważyć. Nie odpowiadał na telefony. Pisała. Nie było żadnej reakcji. Aż do wczoraj. Była zaskoczona, gdy zadzwoniła komórka. Wreszcie usłyszała jego głos! „Jestem osobą prywatną” – powiedział lakonicznie głębokim basem świadczącym o nawyku do wydawania poleceń, a po jej plecach przeszedł dreszcz. Nie może dać po sobie poznać, jak długo czekała na tą chwilę. Kieruję rozmowę na inne tory. Trochę się plącze. On to wyczuwa. Jego głos mięknie, ale nadal odpowiada lakonicznie. Ona pyta o Moskałę, ale tak naprawdę chce znać szczegóły tajnej operacji, którą Marek P. przeprowadzał w Czechach. Podobno woził tam jakieś pudła z dokumentami. Ciekawe co w nich było?! Może Bursztynowa Komnata?! Ale Marek P. zbywa ją oględnie. Jest tajemniczy, ale skromny. A przecież dla niej jest legendą. Jak sama pisze: „Swoją legendarną skuteczność w Komisji Majątkowej P. tak tłumaczy: - Bo moje wnioski mają silną argumentację.” Na tym rozmowa się urywa. „Isabel” odkłada słuchawkę z wypiekami na twarzy. Teraz ma pewność, że ją zauważył. Będzie dalej go tropić, aż do dnia gdy się spotkają. Wie, że wtedy nie będzie się mógł jej oprzeć. Przestanie ją lekceważyć. Spojrzy na nią jak na prawdziwą kobietę. Ale by zyskać szacunek musi zrozumieć, że „Isabel” jest jego godnym przeciwnikiem. Taki człowiek jak on ma pewnie kobiet na pęczki. Może być jedynie z tą, której się boi i która go zafascynuje. A zatem „Au revoir mon amour!” – do następnego tekstu, poczuj zapach moich perfum.

 

C.D.N.

 

 

Powrót na stronę główną »

2009-09-19 08:52buhaaa

ta a SN wszystko wie o dziennikarstwie śledczym ? to dlaczego nie wyśledzili przekrętów swojego "Piotrka" i jego sprawek z gruntami kościelnymi

2009-09-18 18:17cta

dobry tekst- niech się nauczą pismaki,że od z byle burasa nie dowiedzą się niczego poza tym, że g.... wie i zrobi wszystko by ocalić swoją d...
i tak "RZ". "WYB.. i RM.. udowodniły, że nie mają pojęcia o prawdziwym dziennikarstwie śledczym, a praca operacyjna, to dla nich zatelefonowanie do buraka z telefonu na kartę!! Ciekawe, jakiego jeszcze przekrętasa zaproszą do swoich redakcji na ciastko z kawą, żeby opowiedział kilka bajeczek dla debi.. społeczeństwa. Do roboty pseudo dziennikarze- w Polsce ma miejsce przekręt za przekrętem, a wy się zajmujecie wieśnia... z samoobron.., który nie rozróżnia lewej ręki od prawej. posłuchajcie sobie ludzie jego wypowiedzi dla RMf-u - to analfabe...

2009-09-18 07:23BB

Uważny? czyli pismak SN buhhaaa, znamy juz z Bielska styl komentowania Super Nowej

2009-09-18 00:25rety

co to za belkot
koncze przygode z supernowa. kogos tu chyba pogielo!! I tym niby zyje krakow`// niby jaki kraków chyba autor z drugim kolega i kolezanka. skandal

2009-09-18 00:06Uważny

Choćby to, że opisany w poprzednim artykule dziennikarz RMF (Radio - Muzyka - Fikcja) niejaki Marek Balawajder vel. Andersen dla Ubogich jest właśnie krakowskim dziennikarzem. Zresztą również Wojciech Czuchnowski z Krakowem jest związany. A przypominam, że to właśnie od materiałów tychże 2 wesołych panów cała sprawa się zaczęła. Z niecierpliwością oczekuję na dalszy ciąg tej skądinąd tak ciekawej jak i śmiesznej a zarazem smutnej historii.

2009-09-17 22:00Lajkonik

A co to ma wspólnego z Krakowem???Jak dla mnie, to jakieś prywatne rozgrywki pismaków, którzy i tak prawdy nigdy nie piszą!!!

Dodaj komentarz:

Podpis:

Treść komentarza:

Proszę zaznaczyć wszystkie zdjęcia kotów: