Aktualności

Menu

Szukaj

Tym żyje Kraków

Ofensywa deweloperów na Sikornik/POK

Wzgórze Błogosławionej Bronisławy oraz całe pasmo lasu Sikornik między Kopcem Kościuszki, a Lasem Wolskim od wielu lat jest sukcesywnie zabudowywane. Kolejne domy i całe osiedla wrzynają się we wzgórze, odbierając mieszkańcom Krakowa ostatnią możliwość odpoczynku na łonie natury bez konieczności wyjazdu poza miasto.

W zeszłym tygodniu rozeszły się wieści, że teren wojskowy sąsiadujący z kopcem Kościuszki idzie pod młotek. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby wojsko odsprzedawało ten teren miastu. Jednak kupić go może każdy. Teren ten nie jest objęty w zasadzie żadną ochroną, dlatego stanowi łakomy kąsek dla deweloperów. Jest to bardzo duża działka, znajdująca się około 100 metrów od Kopca Kościuszki przy alejce spacerowej łączącej Salwator z Wolą Justowską i Przegorzałami. Miejsce to niezwykłe, ponieważ już przed wojną stanowiło ono ostoję dla zmęczonych miastem mieszkańców Krakowa. Każdego dnia możemy spotkać w tych okolicach spacerowiczów pragnących spokoju i ciszy. Jednak, czy to magiczne miejsce już wkrótce przestanie istnieć? Niestety wszystko na to wskazuje.

Wojsko chce się pozbyć działki, ponieważ poza kilkoma barakami i garażami nic na niej nie ma. Jak wspominają starsi mieszkańcy Krakowa, którzy odwiedzają Sikornik i okolice Kopca Kościuszki, na tym terenie wojskowym nic się nigdy nie działo. Czasami pojawił się jakiś człowiek w cywilu, koszący trawę. Tylko tablice zakazujące fotografowania ostrzegały spacerujących, że może to być jakaś „super tajna baza wojskowa”. Można tylko żałować, że miasto nie odkupiło tego terenu od wojska w latach 90-tych. Wtedy zapewne byłoby je stać na tę działkę.

W 2007 roku plan zagospodarowania dla całej okolicy wokół tej działki został uchylony przez sąd administracyjny. Cały ten teren chciano przeznaczyć pod zieleń miejską. W tym momencie działka jest terenem wojskowym i tym samym wyłączona jest z prawa przestrzennego. Jednak zaraz po sprzedaży deweloper będzie mógł starać się o wuzetkę i budować na niej co zechce. Oczywiście miasto może torpedować starania dewelopera, jednak to on będzie miał przewagę. Być może stanie się tak, że działka zostanie kupiona tylko po to, żeby „szantażować” miasto, które będąc pod presją opinii publicznej - w ramach tego, żeby deweloper działki nie zabudowywał - odda mu droższą i większą w centrum miasta. Miasto w obecnej chwili nie ma pieniędzy na odkupienie tego terenu, który wyceniony został na około 13 milionów złotych. Podobno trwają prace przygotowujące plan zagospodarowania dla całego terenu wokół Kopca Kościuszki, ale nastąpi to nie wczesnej niż za rok, a do tego czasu działka już dawno może zostać zabudowana.

Jak na razie trwa deweloperska ofensywa w innych miejscach Wzgórza Błogosławionej Bronisławy oraz w całym paśmie lasu Sikornik . Przykładem tego jest teren sąsiadujący z Cmentarzem Salwatorskim. Od kilku lat trwa bitwa między deweloperem, który w tym miejscu chce wybudować domy, a mieszkańcami, którzy stanowczo protestują przeciwko budowie. Twierdzą, że zabudowania na alei J. Waszyngtona powinny kończyć się na starych kamienicach wybudowanych jeszcze przed wojną. Zbliżając się do cmentarza możemy zauważyć ślady bitwy między zwaśnionymi stronami w postaci szpecącego aleję płotu obitego czarną folią, którym ogrodzono zabudowywaną działkę przed ciekawskimi. Jeszcze bardziej kontrowersyjną budową w tamtych okolicach jest pomysł powstania w sąsiedztwie Kopca Kościuszki toru saneczkowego, a raczej letniej zjeżdżalni, podobnej do tej którą możemy zobaczyć w stolicy Tatr. Budowa toru została rozpoczęta, jednak po wielu protestach mieszkańców Krakowa wstrzymano pozwolenie. Dzisiaj na miejscu toru saneczkowego straszy i zagraża życiu drewniany szkielet niedokończonej budowli.

Problem agresywnej zabudowy widać również na Woli Justowskiej i Salwatorze. Domy i apartamentowce powstają niemalże w samym lesie. W tej chwili zdobycie działki przy takich ulicach, sąsiadujących bezpośrednio z lasem, jak Krolowej Jadwigi, Zaścianek, Hofmanna, Fabijańskich, Pod Sikornikiem, czy przy ulicy Staropolskiej jest wręcz priorytetem dla deweloperów. Każdego dnia mieszkańcy w swoich skrzynkach na listy znajdują ogłoszenia biur nieruchomości.

Co stanie się zatem z działką, którą chce sprzedać wojsko? Jeśli miasto jej nie odkupi, zrobi to zapewne deweloper. Trudno liczyć na to, żeby w tym przypadku stało się tak jak w sprawie Wesołej Polany na Woli Justowskiej, gdzie mieszkańcy wzięli sprawę w swoje ręce i wykupili od dewelopera teren, który miał zostać zabudowany i na zawsze oszpecić to wyjątkowe miejsce Krakowa. W lesie poza wiewiórkami i innymi uroczymi stworzeniami nie ma nikogo, żeby w ramach protestu zaczął okupować drzewa na sprzedawanej działce. Brakuje również bogatego mecenasa, który odkupi wzgórze, niczym Mikołaj Wolski, który w zamian za teren pod klasztor dla Kamedułów na Bielanch oddał Lubomirskiemu ogromnej wartości srebrne naczynia. Czy miasto zapomniało, że w 1917 roku prezydent Juliusz Leo doprowadził do wykupienia Lasu Wolskiego dla mieszkańców Krakowa. Czy tradycja nie zobowiązuje do tego samego prezydenta Majchrowskiego?

 

Powrót na stronę główną »

Dodaj komentarz:

Podpis:

Treść komentarza:

Proszę zaznaczyć wszystkie zdjęcia kotów: