Internetowy Dziennik Regionalny
23 lutego 2012r.
imieniny: Damiana, Romana, Romany

Jego budowę rozpoczęto w 1975 roku. Wysoki na 92 metry wieżowiec, miał być jednym z najwyższych budynków w Krakowie, wraz z otaczającymi go mniejszymi obiektami miał stworzyć nowoczesny kompleks biurowców. Niestety budowę przerwano i mimo wielu prób nie udało się jej do dzisiaj nikomu ukończyć.
Historia budynku potocznie zwanego „szkieletorem” rozpoczyna się w roku 1968, kiedy to władze miasta ogłosiły projekt na budynek Naczelnej Organizacji Technicznej. Wieżowiec miał być częścią pomysłu stworzenia przy rondzie Mogilskim krakowskiego Manhattanu. Zwyciężyła propozycja przygotowana przez zespół Zdzisława Arcta. Projekt zakładał budowę 24-piętrowego obiektu mierzącego 92 metry. Wewnątrz miały znajdować się m.in. sala kongresowa na 500 osób, kawiarnie, pomieszczenia administracyjne i szkoleniowe. Na najwyższych piętrach znajdować się miał hotel z tarasem widokowym. Przy budynku miał mieścić się także parking podziemny. Budowę rozpoczęto w 1975 r. i w ciągu czterech lat powstał szkielet budynku. W 1979 r. budowa została jednak wstrzymana ze względów ekonomicznych.
W kolejnych latach rodziły się nowe pomysły na dokończenie wieżowca. Jedną z pierwszych koncepcji było to, aby niedokończoną konstrukcję zaadaptować na potrzeby mieszkańców nowohuckiego kombinatu. Następnie, chciano przeznaczyć budynek na Centrum Kongresowe Nauki i Techniki, jednak ze względu na bardzo duże koszty inwestycji skończyło się tylko na planach.
Na przełomie XX wieku obiektem przy rondzie Mogilskim zaczęły interesować się wielkie firmy hotelarskie. Najpierw do rozmów zasiadło duże francuskie konsorcjum hotelarskie. Powstały nawet szczegółowe plany tego przedsięwzięcia jednak mimo, iż rozmowy były na bardzo zaawansowanym etapie, z niewiadomych powodów kontrakt został zerwany. Kilka lat później swoją koncepcję przedstawiła największa na świecie sieć hotelarska Hilton. Projekt pięciogwiazdkowego hotelu zakładał zmniejszenie istniejącego już budynku o osiem kondygnacji, jednak obok pojawić się miała druga, bliźniacza wieża. Niestety i w tym przypadku skończyło się tylko na pięknych, miniaturowych makietach. Kolejny przełom nastąpił w 2005 roku, kiedy w wyniku rozpisanego przetargu, „szkieletowa” nabyła spółka TreiMorfa. Inwestor zaprosił do współpracy znanego niemieckiego architekta Hansa Kolhoffa. Projekt wyraźnie nawiązywał do drapaczy chmur wznoszonych w Stanach Zjednoczonych we wczesnych latach XX w. Wysokość budynku została podwyższona o prawie 40 metrów. Jego architektura przypomina budynek Empire State Building w Nowym Jorku z charakterystyczną stalową czapą zakończoną iglicą. Szanse na realizację projektu według pomysłu Kollhoffa upadły w momencie, gdy wojewódzki konserwator zabytków wydał decyzję zabraniającą podwyższenia budynku nawet o metr, motywując to faktem, że znajduje się on w zabytkowym układzie urbanistycznym. Jednak to nie wystraszyło inwestora, przeciwnie, zlecił kolejne wykonanie projektu. Tym razem autorem koncepcji architektonicznej zostało DDJM Biuro Architektoniczne. Według założenia, nowy projekt miał nawiązywać do pierwotnego pomysłu. Na działce obok zabudowanego nowocześnie „szkieletowa”, powstać miało pięć wysokich na 35-40 metrów budynków. Miały się w nich znaleźć hotele, biura, mieszkania, sklepy, restauracje i kafejki. Zaplanowano też podziemne parkingi na ok. 750 samochodów i ogólnie dostępne ulice wokół budynków, połączone m.in. z Uniwersytetem Ekonomicznym. Centralną częścią kompleksu miał być Piazza, czyli bulwar biegnący od ronda Mogilskiego do dawnego „szkieletowa”. W zamyśle wyznaczono to miejsce do odpoczynku i spotkań w kawiarnianych ogródkach. Szerokość bulwaru, wynosząca 16 m, wzorowana była na placu przy Rockefeller Center w Nowym Jorku. Natomiast sam „szkieletor”, według koncepcji pracowni DDJM, urósłby do 102,5 metrów. W jego wnętrzu powstałyby biura i hotel, a na samym szczycie, olbrzymi taras widokowy z widokiem na Kraków.
Po otrzymaniu zgody konserwatora zabytków, wydawało się że już nic nie stanie na przeszkodzie tej długo wyczekiwanej inwestycji. Jednak swój protest zgłosiło Towarzystwo Na Rzecz Ochrony Przyrody. Sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego gdzie protest został oddalony. Zaskarżono ten dokument do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który przyznał rację Towarzystwu Na Rzecz Ochrony Przyrody i uchylił pozwolenie na budowę. Powodem tego było wiele błędów w decyzji o warunkach zabudowy, którą przygotował Wydział Architektury Urzędu Miasta. Jak źle został stworzony ten dokument, może świadczyć fakt, że nie ujęto w nim prawidłowo nawet tak podstawowej kwestii, w przypadku budowy, jak powiadomienie o przyszłej inwestycji wszystkich osób sąsiadujących bezpośrednio ze „szkieletorem”.
W ten sposób, jeden z najbrzydszych obiektów w Krakowie nadal będzie straszyć krakowian i turystów. Może warto zatem pomyśleć o zburzeniu tego „czegoś” i zamontowaniu tam tablicy informującej o tym, jak to w Krakowie się buduje. Będziemy mieli kolejną atrakcję turystyczną. Warto to szybko zrobić, bo jeszcze urzędnikom przyjdzie do głowy wpisać „szkieletora” w rejestr zabytków i będziemy wstydzić się przed turystami, tak jak w przypadku „wielkiego dzieła architektonicznego” czyli dawnego hotelu Cracovia, który urzędnicy przemianowali na zabytek.