Internetowy Dziennik Regionalny
17 maja 2012r.
imieniny: Brunony, Sławomira, Wery
Nie oszukujmy się – żadnego Euro 2012 w Krakowie nie będzie. Przyjadą do nas tylko trzy reprezentacje narodowe. Dokładnie mówiąc, dwie, bo trzecia, czyli Włosi, wybrali Wieliczkę. Zamieszkają w drogich hotelach, a na zamknięte dla widzów boiska treningowe i lotnisko będą jeździć autobusami z przyciemnianymi szybami. I tyle ich zobaczymy!
Zapewnienia o tym, że krakowianie zobaczą gwiazdy angielskiej czy holenderskiej reprezentacji są tak samo prawdopodobne, jak lato w zimie. Są po prostu nieprawdopodobne. Dlaczego? Zawodnicy nie przyjeżdżają bowiem do Polski w celach reklamowych. Będą w Krakowie trenować, spać i wypoczywać. Skoro tak, to muszą mieć spokój. Hotele, w których zamieszkają zrobią wszystko, żeby nikt im nie przeszkadzał jakimś tam błaganiem o autograf czy błyskaniem po oczach lampą błyskową.
Piłkarze będą u nas też trenować. Naiwny jest ten, kto wierzy w to, że będziemy mogli wejść na stadion i zobaczyć jak gwiazdy kopią w „gałę ”. Strategia gry to podstawa we współczesnej piłce nożnej, w której umiejętności piłkarskie są wyrównane i to nie one zwyciężają . Dlatego zapewnienia, że coś zobaczymy są bajką dla dzieci. Nikt bowiem nie zdradzi swoich tajemnic, no, chyba że Anglicy czy Holendrzy będą grali o przysłowiową pietruszkę, a to mało prawdopodobne.
Zobaczymy natomiast rzesze kibiców z zagranicy, dla których Miasto stworzy specjalną strefę na Błoniach. Kibice - w zasadzie nie wiadomo po co oni do nas przyjadą - jeśli w ogóle się zdecydują ! Nie zobaczą raczej treningów, piłkarzy ( może w czasie przejazdu na lotnisko), meczów na żywo też nie- nie mówiąc o tych na ekranach telewizorów w pubach. Kupią trochę piwa i pomieszkają w hotelach. Garstka ludzi na tym zarobi.
A Miasto? Niby złotówki ma do tego interesu nie dołożyć, ale wiadomo przecież, że w te dni straż miejska będzie biegać za pijanymi kibicami, że służby porządkowe będą pracować przez całą dobę, żeby zdążyć zmyć z płyty Rynku Głównego hektolitry piwa i moczu, bo tylko szaleniec pójdzie oglądać mecz na jakieś tam dawne pastwisko miasta, pomiędzy stadiony Wisły i Cracovii. Zaangażowana zostanie również policja, bo krakowscy kibole tylko czekają na Anglików i Holendrów. Oj, zobaczymy niestety prawdziwe rozgrywki!
Co może zyskać Kraków? Mówi się o jakiejś promocji za darmo. No, ja dziękuję za taką promocję. Wybieram w czerwcu spokój w Krakowie! Wypromowani to my już jesteśmy. Wybudowaliśmy bezużyteczne stadiony za grube miliony, a brakuje na kilku na załatanie dziur w krakowskich drogach. Prezydent Krakowa w jeden dzień zaprasza kibiców z całej Europy, a na drugi, wymyśla podatek od naszych psów, bo mu w kasie miasta pieniędzy brakuje. Coś się chyba komuś pomyliło?