Aktualności

Menu

Szukaj

Po czeskiej stronie

Kiedy trudno było bronić i zachować przyzwoitość/Józef Wierzgoń

Scena Polska Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie - jedyny polski teatr zawodowy na świecie poza granicami Polski świętował pod koniec zeszłego roku 60-lecie swego założenia. Z tej okazji na łamach „Super-Nowej” publikujemy garść wspomnień Józefa Wierzgonia, dyrektora TC w latach 1976-1990.

We wrześniu 1976 Rada Urzędu Wojewódzkiego w Ostrawie mianowała mnie dyrektorem naczelnym Teatru Cieszyńskiego z jego Czeską i Polską Sceną. Było to w czasie, kiedy tzw. stabilizacja polityczna po wydarzeniach sierpniowych 1968 roku (okupacja Czechosłowacji przez wojska Układu Warszawskiego) dosięgała zenitu. Partyjna rola kontrolna nad powszechnym życiem wzmogła się podwójnie.

 

 

„Nasz teatr”

 

Kiedy przybyłem do teatru, Scenę Polską tworzyli wówczas prawie w całości aktorzy wywodzący się z naszego zaolziańskiego podwórka: Marta i Fryderyk Gogółkowie, Emilia i Janusz Bobkowie, Wanda Łysek, Halina Paseková-Branna, Wanda Spinka, Witold Rybicki (także reżyser), Kazimierz Siedlaczek (kierownik artystyczny SP 1974-1979, także reżyser), Karol Suszka (także reżyser), Rudolf Moliński (także reżyser, od r. 1988 kierownik artystyczny SP), Paweł Niedoba, Władysław Liberda, Karol Tyrlik, Zbigniew Żwak (wprawdzie nie z Zaolzia, ale rodowity cieszyniak), Ewa i Józef Sadowscy, w 1981 r. wrócił Piotr Augustyniak. W latach osiemdziesiątych grali w SP młodzi Zaolziacy: Janusz Monczka, Leszek Wronka, Renata Drössler, Janusz Klimsza (od r. 1987 reżyser), Grimm Jarmila. A na Zaolziu urodzili się też Wanda Cejnar, długoletni kierownik literacki SP i scenograf Władysław Cejnar, jeden z pierwszych powojennych absolwentów krakowskiej ASP, autor blisko 240 projektów scenograficznych. Mówiono wtedy o zespole Sceny Polskiej, że „to są nasi aktorzy”, tu stela, to „nasz teatr”.

 

 

Największe wydarzenie kulturalne 1976 roku

 

Scena Polska obchodziła w r. 1976 jubileusz 25-lecia swego istnienia. Jubileuszową premierą już w styczniu tegoż roku była śpierwogra E.Brylla i K.Gärtner Janosik, czyli na szkle malowane w reżyserii Františka Korduli, (dyrektora TC w latach 1960-1972), z muzyką Katarzyny Gärtner, scenografii Władysława Cejnara oraz choreografii Pavla Šmoka. Nagranie muzyczne zrealizował zespół Bukanýř pod kierownictwem samej K.Gärtner. Janosika w wykonaniu Sceny Polskiej nazwał w ankiecie gazety „Mladá fronta”znany aktor praski i reżyser, Václav Lohniský, największym wydarzeniem kulturalnym roku 1976 w CSRS. Zgodne z tą opinią były też spostrzeżenia krytyków, którzy przyjechali obejrzeć ten spektakl do Cz.Cieszyna („Chłopska Droga” nr.87, 1978) – p Śpiewogra o Janosiku jest wielkim sukcesem Sceny Polskiej...zespół jest młody i pełen wdzięku, tańczy i śpiewa z żywiołowym temperamentem...widziałam sporo przedstawień Janosika ...spektakl cieszyński wydaje się najbardziej ludowy, a także szczery w swym braku „stylizacji”... widz SP odnosi wrażenie, że jest nieomal uczestnikiem wspaniałej, żywiołowej i trochę rubasznej zabawy...spośród aktorów w pamięci pozostaje bajeczny Anioł Władysława Liberdy, a także jurny Diabeł Janusza Bobka, jakby żywcem wyjęty ze śląskich legend...tytułowego bohatera gra P. Niedoba pięknie uwarunkowany i sprawny w ruchu i tańcu – pisała w „Teatrze” nr.2 z 1977 roku krytyk Irena Kellner. Janosik przetrwał w SP aż do roku 1984, osiągnął blisko 200 repryz... Grany był w wielu miejscowościach - po Ziemiach Czeskich, Polsce, Słowacji. Osiągnięcie tylu repryz tego przedstawienia zawdzięczała SP w znacznej mierze także słowackiej publiczności oraz kierownictwu Miejskiego Teatru w Żylinie, które do samego tylko roku 1982 potrafiło zmobilizować i zorganizować pełną widownię aż 50 razy. Wśród publiczności żylińskiej było wielu takich, którzy oglądali śpiewogrę nawet 10 razy, że znali prawie na pamięć pewne partie tekstu. Język polski nie stanowił dla nich żadnej przeszkody w odbiorze.

 

 

Trudna obrona planów dramaturgicznych

 

Do skomplikowanych i najtrudniejszych zadań należało zestawianie planów dramaturgicznych. Repertuar dostosowany musiał być do ważnych rocznic politycznych, jak np. Wydarzenia Lutowe, urodziny Lenina, majowe Dni Zwycięstwa, Powstanie Komunistycznej Partii Czechosłowacji, Słowackie Powstanie Narodowe, Miesiąc Przyjaźni Czechosłowacko-Radzieckiej i Rewolucja Październikowa. Repertuar musiał uwzględniać w listopadzie sztuki radzieckie, ewentualnie sztuki z klasyki rosyjskiej. Zalecane były głównie sztuki współczesne, politycznie klarowne, postępowe. Dobrych sztuk współczesnych, które by się podobały widzom, było bardzo mało. Trudno było ustawić repertuar tak, żeby zadowalał władze i podobał się równocześnie widzom. Zawsze podziwiałem Wandę Cejnar, którą poznałem już w pierwszych latach powojennych w ośmioletnim Realnym Gimnazjum im. J. Słowackiego w Orłowej. Ileż to musiała się natrudzić, żeby znaleźć sztuki, odpowiadające ówczesnym politycznym wymogom i równocześnie zadowolić widza. Pani Wanda była mi mocną oporą w tym pełnym wówczas czasie zakazów i nakazów. – Każda kolejna premiera jest dla mnie wielkim przeżyciem, przede wszystkim dlatego, że mam potworną tremę - za wszystkich i z powodu wszystkiego. Uspokajam się dopiero po pierwszych reakcjach (nie mylić wyłącznie ze śmiechem) widowni. Od tego momentu zaczynam porównywać to, co założyliśmy, z tym, co i jak odbierają widzowie. Te konfrontacje zaliczam do najciekawszych momentów i przeżyć związanych z moją pracą w teatrze – zwierzyła się raz prasie pani Cejnar.

Ja zaś potem musiałem plany dramaturgiczne przedkładać do kontroli w Wydziale Kultury Urzędu Wojewódzkiego i Wydziale Ideologicznym Wojewódzkiego Komitetu KPC – dla pobłogosławienia i ostatecznego zatwierdzenia. Pamiętam, jak chcieliśmy w zespole Sceny Czeskiej grać liryczną sztukę „Srpnová neděle” F. Hrubína. Wtedy pracowniczka wojewódzkiego wydziału ideologicznego KPC w Ostrawie, Petra Čarvašová, zapytała mnie: „Řediteli, a co to je ta Srpnová neděle”. Ubezpieczyłem ją wtedy, że ta sztuka nie ma nic wspólnego z tzw. Wydarzeniami Sierpniowymi 1968 roku.

 

 

Scena Polska po raz pierwszy w Warszawie...

 

Żywe, przyjacielskie kontakty utrzymywał TC z Teatrem Zagłębia w Sosnowcu na czele z ówczesnym dyrektorem J. Klemensem. Będąc początkiem r. 1978 w Sosnowcu poznałem tam m.in. panią Barbarę Surman z Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach, która znała dyrektora Teatru Popularnego w Warszawie, Andrzeja Ziębińskiego. I wtedy zasugerowała mi współpracę TC z warszawską placówką, znaną też pod nazwą Teatr Ziemi Mazowieckiej. Jeszcze tegoż roku pojechałem do dyrektora Ziębińskiego i...słowo stało się ciałem. Nadeszła dla Sceny Polskiej historyczna chwila. Dzięki nawiązanej współpracy z warszawskim Teatrem Popularnym wystąpiła SP z Janosikiem, czyli Na Szkle Malowane już w listopadzie 1979 roku trzykrotnie na deskach warszawskiego Teatru Żydowskiego – i to z wielkim powodzeniem.

Dyrektor i kierownik artystyczny Teatru Popularnego, Andrzej Ziębiński, bardzo przyjacielsko nastawiony do Teatru Cieszyńskiego, gościł potem jako reżyser w Cz. Cieszynie. Reżyserował w lutym 1981 r. w Scenie Czeskiej Lekkomyślną siostrę W Perzyńskiego, zaś w marcu 1984 r. Popiół i diament J. Andrzejewskiego i potem jeszcze Transplantację O. Daňka w Scenie Polskiej. I nadszedł ponowny sukces Sceny Polskiej w Warszawie. W czerwcu 1984 r. w stołecznym Teatrze Nowym w Warszawie SP trzykrotnie wystawiła Popiół i diament. Wszystkie trzy przedstawienia, którym patronowało czeskie Ministerstwo Kultury, odbywały się przy kompletnej widowni. – Publiczność nagradzała naszych aktorów owacyjnymi brawami przy otwartej kurtynie, a recenzenci w rozmowach w foyer teatru nie szczędzili pod adresem naszych realizatorów pochlebnych opinii, podkreślając klarowność inscenizacji oraz dobrą i wspaniałą w niektórych wypadkach grę aktorów – pisał potem nasz Głos Ludu.

Pamiętam, jak po przyjeździe do Warszawy stanęliśmy przed Teatrem Nowym. I wtedy aktor Kazimierz Czapla, który od pół roku gościł w SP, do której przybył z Teatru Polskiego w Bielsku-Białej, gdzie publiczność tamtejszego teatru nie mogła darować dyrekcji, że pozwoliła mu odejść, rozpłakał się szczerze przed warszawskim teatrem – Ja tyle lat gram w Bielsku, ale jeszcze nigdy nie grałem w Warszawie, aż tu dopiero ze Sceną Polską z Czech!... A w r. 1985 dziesięcioosobowa grupa delegacji SP ponownie wyjechała do Warszawy, gdzie trzech aktorów: Halina Branna-Pasekowa, Kazimierz Czapla i Andrzej Baczewaki zagrali gościnnie w przedstawieniu „Transplantacji” O. Daňka, wystawianym w tamtejszym Teatrze Popularnym.

 

 

Nie mogli podjąć studiów w Polsce

 

W roku 1981, z powodu niepokojów w Polsce – powstanie „Solidarności” i ogłoszenia stanu wojennego – ogólne stosunki czesko-polskie uległy znacznemu pogorszeniu. Te wydarzenia niestety znalazły swoje odbicie w działalności Teatru Cieszyńskiego. Teatr zaczęli „odwiedzać” pracownicy kadrowi z Powiatowego Komitetu KPC by się dowiedzieć, czy aby aktorzy z Polski , którzy w tym czasie pracowali w zespole, nie mają jakichś powiązań z „Solidarnością”. Tak się złożyło, że na przełomie lat 1979/80 zaczęli odchodzić na emeryturę aktorzy – założyciele SP (Marta i Fryderyk Gogółkowie, Janusz Bobek), zaczęli też odchodzić niektórzy młodzi, którzy ukończyli studia w Polsce. Scenie Polskiej potrzebne były nowe, kwalifikowane siły. Jednak czeskie władze nie pozwoliły w tym czasie młodym adeptom na podjęcie studiów aktorskich w Polsce. Nowemu kierownikowi artystycznemu SP, Karolowi Suszce (od r. 1979), skomplikowało się znacznie uzupełnianie zespołu kwalifikowanymi aktorami. Wtedy udało mi się dotrzeć do Pragi – po kilku interwencjach i prośbach – do samego sekretarza Komitetu Centralnego KPC, Henryka Połednika, pochodzącego ze Stonawy, absolwenta polskiego orłowskiego gimnazjum z roku 1955, który zezwolił czterem adeptom na podjęcie studiów w Pradze. Byli to Jan Szymik, Renata Worek-Drössler, Janina Špańůr i Janusz Klimsza. Niestety po studiach w Pradze do Sceny Polskiej wrócili tylko dwaj, Renata Drössler jako aktorka i Janusz Klimsza jako reżyser. Jan Szymik i Janina Špaňůr postanowili odjeść do teatrów czeskich w Pardubicach i Chebu.

 

Trudniej było też po wydarzeniach w Polsce zaprosić do Cz. Cieszyna nawet zaprzyjaźniony z TC Teatr Zagłębia z Sosnowca. Pomimo tego zaprosiłem go jednak z Tangiem Mrożka. Zapomniałem, że Mrożek był wówczas w Czechach na indeksie i nie pozwolono zagrać Tanga. Za żadną cenę nie chciałem jednak przerwać owocnych kontaktów z zaprzyjaźnionym teatrem. W końcu otrzymałem zezwolenie, by teatr z Sosnowca zagrał Niemców Kruczkowskiego.

 

 

Jubileusz bez Pana Tadeusza

 

W roku 1981 Scena Polska obchodziła jubileusz swego 30-lecia istnienia. Jubileuszową premierą miał być Pan Tadeusz Adama Mickiewicza w reżyserii K.Suszki i scenografii W. Cejnara. Pięć dni przed premierą przyjechał popatrzeć na próbę generalną inspektor do spraw kultury Wydziału Kultury Urzędu Wojewódzkiego w Ostrawie, Jan Havlásek. Nie miał poważniejszych zastrzeżeń do przedstawienia, podobało mu się, polecił jedynie powykreślać jeszcze wszędzie w tekście słowo „Moskale” – żeby nie wywoływało niepotrzebnych skojarzeń. W czwartek przed sobotnią premierą Havlásek oznajmił mi jednak telefonicznie, iż Pan Tadeusz z polecenia władz partyjnych i administracyjnych musi zostać zdjęty w ogóle z afisza. Podginały mi się kolana, kiedy musiałem pójść do aktorów na przedostatniej próbie generalnej i oznajmić im tę „z ostatniej chwili wiadomość”. Pani Emilia Bobek i jeszcze inni rozpłakali się. Nie zrozumiałem jednak później kuluarowej uwagi, poco dyrektor zezwolił na granie Pana Tadeusza, skoro na pewno wiedział, że ta sztuka nie przejdzie. Ówczesne władze partyjne i administracyjne dopatrzyły się w spektaklu elementów antyradzieckich. Doszły mnie słuchy, iż Scena Polska grając Pana Tadeusza mogła prowokować do „oderwania się Litwy od Związku Radzieckiego”...i zachęcać widzów do oddawania czci Matce Boskiej Częstochowskiej...

 

Bilety były na jubileuszową uroczystą premierę już wyprzedane, teatr pełny gości, którzy przyjechali na jubileusz nawet z Pragi i Warszawy. W tej dramatycznej sytuacji podjęto decyzję, żeby ponownie zagrać Janosika,czyli na szkle malowane. Jubileusz odbył się przy pełnej widowni i długich, owacyjnych oklaskach widowni. – W garderobach, na lustrach przy stolikach aktorskich pojawił się napis „jeszcze będzie słońce i pogoda” i rysunek słoneczka wychodzącego spoza chmur.

 

 

Sukcesy i zasłużone pochwały

 

– Po kilku sezonach, dzięki usilnym staraniom kierownictwa wspieranym przez dyrektora, udało się skompletować zespół i zaproponować repertuar i spektakle, które mimo znacznych ograniczeń politycznych i trudności organizacyjnych i finansowych, mogły przyciągnąć widza i uzyskać wysokie oceny artystyczne – wspomina Wanda Cejnar w jubileuszowej publikacji z okazji 50. rocznicy powstania Sceny Polskiej. – Znamienne było to, że każdy kolejny sezon przynosił co najmniej jedną nową (w sensie artystycznym) realizację-Karpaccy Górale Korzeniowskiego-Przeczka (reżyser K.Suszka 1981), Cyd Corneilla-Wyspiańskiego (reż. W. Rybicki 1982), Zaklinacz deszczu Nasha (reż. K. Suszka 1983), Ożenek Gogola (reż. J. Janík 1983), Popiół i diament Andrzejewskiego-Ziębińskiego (reż. A. Ziębiński 1984), Niecierpliwe serce Patricka (reż. K. Suszka 1985), Wiśniowy sad Czechowa (reż. K. Suszka 1985), Motyle są wolne Gersha (reż. K. Suszka 1985), Bliźniaki z Wenecji Goldoniego (reż. W. Rybicki 1986), Gorący ziemniak czyli przypowieść o Janosiku Kočana (reż. K. Suszka 1987), Uciechy staropolskie Dejmka (reż. K. Suszka 1987), Kartoteka Różewicza reż. K. Suszka 1988). Po ostatnim spektaklu po raz kolejny w historii SP zarysował się konflikt pomiędzy ambitnymi zamierzeniami kierownictwa SP a tradycyjnym pojmowaniem teatru i jego roli u zaolziańskiego widza. Oryginalnym pomysłem było wprowadzenie do repertuaru pozycji dla dzieci, młodzieży i dorosłych (opartych na adaptacjach scenicznych literatury dziecięcej), w których główne role grały dzieci, m.in. Awantura o Basię Makuszyńskiego, Król Maciuś I Korczaka, W pustyni i w puszczy Sienkiewicza.Wiele też słów uznania i pochwał skierowanych zostało pod adresem Sceny Polskiej na Festiwalach Teatralnych w Svidniku na Słowacji, ogólnokrajowych Festiwalach Teatrów Dramatycznych w Ołomuńcu, Festiwalach Klasyki Polskiej – Opolskich Konfrontacjach w Opolu i Śląskiej Wiośnie Teatralnej w Katowicach. W listopadzie 1984 roku ambasador PRL w CSRS Andrzej Jedynak na ręce dyrektora przekazał teatrowi przyznane przez Radę państwa PRL wysokie odznaczenie państwowe – Komandorię Orderu Zasługi PRL. Po uroczystości wręczenia odznaczenia zespół Sceny Polskiej wystawił śpiewigrę E. Brylla Janosik czyli Na szkle malowane. Zaś w r. 1986, na wniosek Ambasady i Konsulatu, polski minister kultury przyznał dwunastu najbardziej zasłużonym artystom i pracownikom teatru odznakę „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.Wielka szkoda tylko, że Scena Polska – obok festiwali i odwiedzin teatrów zaprzyjaźnionych – nie mogła prezentować swojego dorobku artystycznego szerokiej publiczności w Polsce. Pomimo moich osobistych interwencji w Pradze, nie pojmował ówczesny dyrektor agencji artystycznej „Pragokoncert”, że na przykład widz w Cieszynie po polskiej stronie, też by chętnie zobaczył każdą premierą Sceny Polskiej u siebie.

 

 

* * *

W końcu minęły jednak czasy, kiedy trudno było bronić i zachować przyzwoitość. „Aksamitna rewolucja” w listopadzie 1989 roku zmieniła całkowicie sytuację polityczną w Czechosłowacji. Scena Polska mogła rozpocząć rozwijanie działalności artystycznej bez nakazów i zakazów, w nowych już warunkach dalej „realizować i udoskonalać formułę teatru popularnego przeznaczonego dla szerokiej widowni, pełnić również zadania wychowawcze, patriotyczne, umożliwiając polskiej społeczności zaolziańskiej kontakt z polskim językiem literackim i żywym polskim słowem w ogóle”.

 

 

 

Powrót na stronę główną »